Kronika domu szczęśliwych kotów | Kocie historie | Kocie zachowania | Bohaterowie kroniki i ich galeria | Koty świata |
Wszyscy wiedzą, że koty są wielkimi czyściochami. Ich piękne futra wymagają częstych zabiegów, wykonywanych z pieczołowitością wielokrotnie w ciągu dnia. Koty myją się po każdym jedzeniu, które nie było suche i mogło pozostawić jakikolwiek ślad na ich mordce. Z namaszczeniem liżą sobie łapki, aby nimi wycierać potem pyszczek. Myją sobie również okolice pupy po skorzystaniu z kociej toalety. Kota chorego można poznać po tym, że zaniedbuje swoją toaletę.
Buzuki myje pyszczek
Język kota działa jak szorstki zmywak, futro wcześniej zmierzwione odzyskuje gładkość i połysk. Wszelkie grubsze miejsca w futerku koty rozgniatają zębami i potem wylizują aż do uzyskania idealnej faktury. Wyciągają też zębami rzepy pozostałe po sjeście odbytej w jakimś gąszczu. Przy okazji też, niestety, połykają trochę swojego futra, co powoduje często zaleganie kłębków kołtunów w żołądku. Ale i z tym kot potrafi sobie poradzić: połyka trawę, aby ta podrażniła żołądek i skłoniła go do wymiotów.
Codziennie w spokojnym czasie koty wykonują większą toaletę. Na ogół postępują wówczas według utartego schematu: najpierw brzuszek i wewnętrzna strona ud i spód ogonka, potem boki, następnie (co wymaga większego mozołu w przypadku tłustych kotów) grzbiet, ogon i nogi. Na koniec pozostają łepek, uszka i pyszczek. Patrzenie na myjącego się kota to wielka frajda, gdyż jako jedyne chyba w całym gronie ssaków, wykonują te czynności z wielką gracją. Ich elastyczne ciałka wyginają się w różne strony, język przesuwa się po lśniącym futerku z precyzją mechanizmu zegarowego, z całej postaci emanuje spokój i skupienie.
Metaksa myje łapkę
a potem tą łapką myje pyszczek
Bandżo myje brzuch
a tu Pieszczoch myje brzuch
i coś jeszcze
A ile się trzeba przy tym wygimnastykować!
Zauważyłam, że obserwacja, jak kotki liżą sobie pyszczek, rodzi często w ludziach rozczulenie. Z przyjemnością można też patrzeć, z jaką precyzją koty czyszczą swoje paluszki u łapek. A czy patrzyliście kiedyś, z jakim wdziękiem koty myją sobie pupę? Nie ma w tym nic obscenicznego, tylko artyzm w czystej postaci. Jedna nóżka wyprostowana do góry z wyraźnym rysunkiem idealnych skórzastych opuszków palców wynurzających się z futerka. Nastroszona delikatnie sierść karku zgiętego w kabłąk. Niewinne spojrzenie zdające się mówić: „Zobacz, jaki jestem śliczny nawet przy takiej prozaicznej czynności”.
Redsina myje paluszki - ach jaki słodkie ;)
Łobuz myje okolice pupy
Redsina z wielkim wdziękiem myje sobie pupę
Toalety Redsiny ciąg dalszy
Czasami lizanie się kotów jest związane z czymś więcej niż tylko higieną. Niekiedy wśród kotów żyjących blisko siebie w związkach rodzinnych ma ono aspekt emocjonalny.
Takie okazywanie czułości obserwowałam kilkakrotnie u kotów, które mieszkały ze sobą lub powiązane były ze sobą więzami rodzinnymi.
Nasz emocjonalny Łobuz często wylizywał Prążkowi pyszczek, gdy ten wracał z wycieczki. Byli braćmi z jednego miotu, zamieszkali z nami gdy skończyli 3 miesiące i odtąd zawsze trzymali się razem.
Redsina z kolei kilkakrotnie witała się z synkiem Buzukiem lub jego ojcem Szarym Kotem, liżąc ich po pyszczku, gdy ci wpadali do nas z krótką wizytą.
Ale nie zawsze tak jest. Kalua często przy spotkaniu matki chce ją polizać, ale Tekila nie lubi tego i fuczy wtedy na córkę. Za to z bratem Amarettem Kalua witała się tak, gdy byli młodymi kotami.
Mnie najbardziej wzruszał widok mojej kotki Kamy, która po zwróceniu jej wolności i wywiezieniu na wieś (Kama kilkakrotnie w dramatyczny sposób próbowała sie wyrwać na wolność z naszego małego mieszkania w miejskim bloku) swoje szczęście wyrażała czułością skierowaną ku kotce, którą tam spoktała.
Czarusia z wielkim zrozumieniem i cierpliwością znosiła zabiegi pielęgnacyjne, wykonywane na niej przez Kamę, bo chyba odbierała je właśnie jako wyraz miłości nowej mieszkanki domu.
Ujęło to zresztą nie tylko Czarkę, ale również moją ciotkę, która, widząc to, zgodziła się na przyjęcie jeszcze jednego kota.
Łobuz wylizuje Prążka
Czarusia i Kama na sadzie w Przecławiu
Sądzę, że kocie ablucje warte są nie tylko uwiecznienia w postaci fotografii. Ja nie mam talentu, ale może ktoś napisał lub napisze na ten temat poemat...
Bandżo myje łapę
Bandżo myje pupę
Metaksa myje łapki...
i cokolwiek innego
Amaretto myje się po wylizaniu krówki z szopki bożonarodzeniowej
Redsinka w trakcie ablucji
U Pieszczocha częste mycie było wynikiem choroby skóry